o powołaniu

   obliczanki młodym

start

03 kwietnia 2019

 

 

 

 

 

 

 

Każdy na swojej drodze ma różne spotkania: z rodzicami, nauczycielem, wychowawcą, kolegą czy koleżanką z przygodnym człowiekiem spotkanym na ulicy czy w sklepie, z małym dzieckiem na placu zabaw… Jedne spotkania są dla nas ważne inne obojętne, jedne radosne a inne bardziej smutne. Za chwilę pójdziemy razem jedną drogą, a droga ta niezwykłą jest, jak Niezwykły jest Człowiek, którego kiedyś spotkałem a dziś przyglądam się, gdyż wokół Niego zrobiło się dziwnie głośno. Poznałem Go jak czynił wiele dobrego, kiedy uzdrawiał chorych, karmił głodnych, pocieszał smutnych a nawet ożywiał umarłych. I do mnie wtedy powiedział „Bądź zdrowy, ale nie grzesz już więcej”. Dzisiaj czuję jakieś niebezpieczeństwo, bo ten Człowiek, któremu na Imię Jezus stoi przed tłumem gapiów a oni krzyczą jakieś dziwne słowa, które absolutnie nie pasują do mojego Znajomego.

Zapraszam Cię, pójdźmy razem i choć może stoisz daleko i dostrzeżesz jedynie cień postaci, uwierz, że na tej drodze idzie z nami Jezus jako Skazaniec. Są też inne osoby, którym Ewangelia nadała imiona lub też takie, których imion nie znamy. Wpatruj się dobrze, bo być może któryś cień to odbicie Twojej osoby… I słuchaj uważnie, ile razy usłyszysz zapewnienie, że Jezus Cię kocha, a to, co Go spotkało teraz, to wszystko z miłości do mnie i do Ciebie.

 

Stacja I Jezus na śmierć skazany.

Panie wydano na Ciebie wyrok. Piłatowi zabrakło odwagi, by powiedzieć ludziom, że Ty nie jesteś winny, że to niesprawiedliwy osąd. Myślę sobie, co Ty czułeś wtedy, jak rozkrzyczany tłum wrzeszczał „Na krzyż z Nim! Takiego Boga nie chcemy!” a Piłat spokojnie umywał ręce, okazując się zwykłym tchórzem, który nie chciał brać odpowiedzialności za swoje czyny.

Panie Jezu, pomóż mi zawsze mówić prawdę.

 

Stacja II Jezus bierze krzyż na swoje ramiona.

Jezu, przed chwilą usłyszałeś niesprawiedliwy wyrok, teraz przyjmujesz krzyż… Ludzie boją się prawdy, dlatego coraz bardziej obciążają Ciebie wkładając na Twoje ramiona swoje ciężary, trudy, grzechy… zadając Ci ból i cierpienie. Wiesz Panie… wstydzę się przyznać, ale to ja jestem winien tego wszystkiego. To ja ukradkiem podałem Ci krzyż, kiedy w ukryciu robiłem to, co innym i Tobie podobać się nie mogło.

Panie Jezu, pomóż mi nie obarczać innych swoim krzyżem.

 

Stacja III Jezus upada pod krzyżem po raz pierwszy.

Twój upadek Panie wzrusza mnie, bo wiem, że trudno Ci powstać, choć to dopiero początek naszej drogi. Ale… to tylko chwila i dobrze wiem, że wstaniesz i pójdziemy dalej. Ojciec czeka na nas u końca naszej wspólnej życiowej drogi. Jestem jeszcze dzieckiem, więc proszę wstań i powiedz, jak żyć, by nie upaść…a jeśli upadnę i popełnię grzech, podźwignij mnie, bym szybko wstał i szedł dalej za Tobą.

 

Stacja IV Jezus spotyka Matkę.

Jezu po upadku na chwilę zrobiło się trochę jaśniej, cieplej, lżej. Myślę, że poczułeś się też bezpieczniej, choć wiesz, że to nie koniec, że najtrudniejsze odcinki drogi dopiero przed Tobą. Wśród rozwścieczonego tłumu pojawiła się Matka. Mój Jezu, jaka to radość, kiedy w najtrudniejszym momencie pojawi się Ktoś, kto nas kocha… Powiedz mi Panie, co wtedy czułeś? Czy miałeś siłę ucieszyć się obecnością Matki?

Panie Jezu, naucz mnie doceniać i szanować obecność mojej mamy w każdej chwili mojego życia.

 

Stacja V Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi.

Panie, przeżywasz kolejne spotkanie, jakże inne od tego z Matką. Żołnierze zatrzymali Szymona, który myślał już tylko o jednym – by wrócić do domu po pracy i mieć święty spokój. W Szymonie widzę siebie. Powiedziałeś kiedyś, że „cokolwiek uczynię dla bliźniego, Tobie pomagam” a ja tyle razy bronię się przed pomocą rodzicom, koledze, wychowawcy, staruszce spotkanej na drodze… Ech tyle we mnie jeszcze niechęci by służyć innym pomocą. Wszystko Jezu przeliczam na korzyści. Kiedy ktoś mnie prosi o pomoc, ja od razu pytam co za to dostanę. Szymon nie pytał i nie prosił Cię o nic, ale myślę, że Ty nagrodziłeś go o wiele bardziej niż nawet mógł sobie pomyśleć.

Panie, naucz mnie pomocy bezinteresownej.

za pomoc już teraz Ci obiecuję – kiedyś zabiorę Cię w podróż do Nieba.

 

Stacja VI Święta Weronika ociera twarz Jezusowi.

Panie, tym razem miła niespodzianka! Kolejna pomoc, ale niewymuszona, teraz jest inaczej. To Weronika, odważna kobieta zdejmuje chustę i ociera Twoją brudną od ziemi i zakrwawioną Twarz. Podziwiam ją, bo żołnierzom się to nie podoba i odpychają ją. Jednak miłość i odwaga Weroniki jest silniejsza. Przedziera się przez tłum i dotyka Cię swoją miłością. Co wtedy czułeś Jezu? Musiało to być dla Ciebie bardzo ważne, bo na pamiątkę zostawiłeś jej swoje Oblicze - fotografię, w którą będzie wpatrywała się do końca życia i zawsze będzie Ci wdzięczna.

Panie Jezu, spraw, by każdy mój dobry czyn upodabniał mnie do ciebie, by inni widzieli na mojej twarzy Twoje Święte Oblicze.

 

Stacja VII Jezus upada po raz drugi.

Upadasz Jezu, kolejny raz. Strasznie musi być Ci ciężko iść pod górę z krzyżem na ramionach. Żołnierze wciąż Cię popychają, jakbyś był uschniętym i niepotrzebnym drzewem. Chcą szybko zakończyć swoją pracę, a każde Twoje potknięcie, każdy Twój upadek wszystko wydłuża, więc są już zniecierpliwieni. Rozumiem Panie, co czujesz, bo i ja, kiedy upadam kolejny raz, kiedy kolejny raz coś mi się nie udaje, spotykam ludzi, którzy okazują mi dużo niecierpliwości. Dlaczego tak? Czy tracą nadzieję, że się podniosę i zacznę do nowa?

Panie, jeśli nawet tak jest, to ja wiem, że Ty nigdy nie przestaniesz wierzyć we mnie i pomożesz powstać…

 

Stacja VIII Jezus spotyka płaczące niewiasty.

I znów kolejne spotkanie na drodze. Tym razem nie jedna, ale wiele kobiet, które wyrażają wielkie cierpienie widząc Ciebie utrudzonego i poranionego. Płacz - ludzki odruch serca wrażliwych ludzi. Ale czy tylko tyle wystarczy, by pocieszyć Cię Jezu na krzyżowej drodze? Czy sam płacz i współczucie wystarczą, by ulżyć człowiekowi w jego cierpieniach? Łzy bez konkretnej pomocy chyba niewiele znaczą… Panie, powiedz, dlaczego upomniałeś kobiety, które płakały na Twój widok?

Panie, niech mój płacz będzie wyrazem skruchy i przemiany mojego życia.

 

Stacja IX Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem.

Panie Jezu, ten upadek jest chyba najtrudniejszy, bo zmęczenie Twoje dobiega do kresu wytrzymałości a droga na górę jest długa, stroma, nierówna i kamienista i trzeba zużyć wiele sił, by nieść krzyż. Przy tym palące słońce, które odbiera resztę sił. Po ludzku wydaje się, że to już koniec, że nie dasz rady wstać. Jestem Panie tak bardzo podobny do Ciebie w tym upadku. Ileż to razy wszystko dobija mnie i zwala z nóg i tracę siły by iść dalej. I przychodzi takie zniechęcenie, że może nie warto podjąć kolejnej próby, że to bez sensu kolejny raz spowiadać się przecież z tych samych grzechów…

Panie, ale Ty wstajesz, więc może i ja spróbuję i dam sobie kolejną szansę nawet wtedy, kiedy wszyscy wokół już może we mnie zwątpili. Wierzę Jezu, że Ty nigdy mnie nie przekreślisz. Pomóż mi Jezu.

 

Stacja X Jezus z szat obnażony.

Panie jak strasznie musiało Cię boleć, kiedy okrutni żołnierze zrywali z Ciebie suknię, która mocno przywarła do zaschniętych ran. Cierpienie w tym miejscu drogi krzyżowej musiało być okrutne! Oprócz tego upokorzenie i wstyd, który musiałeś też odczuwać… Jezu, - tak myślę sobie patrząc na Twoje odsłonięte Ciało – że ludzie lubią patrzeć na nagość, ale tylko po to, by wyśmiać, wydrwić to co najpiękniejsze. Odsłaniamy przed innymi swoje tajemnice, a później wstydzimy się, bo śmiech innych upokarza nas.

Panie, proszę Cię, daj mi czyste i piękne spojrzenie na swoje ciało i innych.

 

Stacja XI Jezus do krzyża przybity.

Panie, nie mam pojęcia, jak można wytrzymać taki ból! Lekkie zranienie powoduje ból, co dopiero grube gwoździe wbijane z wielką siłą w Twoje ręce i nogi! Jezu, nie mogę na to patrzeć, nie potrafię też słuchać uderzeń młota. Czy Ty jako Bóg nie czujesz, co człowiek robi z Tobą? Nie czujesz bólu? Ale Ty jesteś przecież też Człowiekiem, więc jak to możliwe, byś zniósł w ciszy tak okrutne cierpienie? Nie buntujesz się? Nie przeklinasz swoich oprawców? Dlaczego nie słyszę słowa Twojej skargi?

Panie, naucz mnie nie skarżyć się na każde najmniejsze cierpienie.

 

Stacja XII Jezus na krzyżu umiera.

Panie, ostatnie westchnienia Twoje i wszystko się wycisza. Żołnierze kończą swoją pracę i odchodzą. Odchodzą też wszyscy ludzie, którzy przyszli na Golgotę, by może po raz kolejny popatrzeć na żywy spektakl teatralny i ożywić swoje emocje nienawiści do, tych, którzy zostali za karę przybijani do krzyża jako złoczyńcy. Została tylko Twoja Matka i Jan – umiłowany uczeń. Ja się wystraszyłem i też odszedłem gdzieś na bok, by z ukrycia obserwować, co będzie dalej. Czułem, że to nie koniec… W ciszy nagle usłyszałem słowo Twoje: „Przebaczam”

Jesteś niepojęty w miłości do człowieka. Czułeś, że Twoja śmierć jest dla nas smutnym wydarzeniem, że będziemy bardzo osamotnieni, dlatego wtedy z wysokości krzyża dałeś nam Matkę i uczyniłeś nas Jej dziećmi. I jeszcze usłyszałem twoich ust jedno słowo: „Pragnę”

Długo myślałem o tym słowie… „Pragnę”… i nagle przeniknęła mnie na wskroś pewna tajemnica. Widok Twoich szeroko otwartych ramion pozwolił mi zrozumieć, że Tobie nie chodziło tylko o to, by się napić. Ty powiedziałeś, że pragniesz mnie, pragniesz bym wrócił, pragniesz bym zbliżył się mocno do Ciebie, bym mógł usłyszeć bicie Twojego Serca. Pragniesz bym nigdy od Ciebie nie odszedł, bym nawet w najtrudniejszych chwilach był z Tobą i trzymał Cię za rękę. Twoje PRAGNĘ brzmi w moich uszach głośno. Jezu, łzy płyną mi z oczu, serce bije szybciej, bo Ty pragniesz mnie a ja stoję gdzieś z boku i tylko z daleka spoglądam na Ciebie. Nie mam odwagi by z bliska spojrzeć Ci w Twarz…

Na chwilę zostawiłeś mnie w ciszy z tym słowem. Na koniec jeszcze wyrzekłeś: „Wykonało się” I to już był koniec. Zapadła cisza a Ty oddałeś Ojcu swojego ducha. I w tym miejscu zamilknę, bo przy Twojej śmierci trzeba zamilknąć by usłyszeć jeszcze raz, że Mnie kochasz bez granic.. aż do śmierci na krzyżu. Bym w ciszy tego wieczoru zrozumiał Twoją miłość

 

Stacja XIII Jezus z krzyża zdjęty i złożony na rękach Matki.

Powracam pod krzyż, z którego zdjęto Ciało Jezusa. Zabrakło odwagi, by zrzucić na ziemię, więc pozwolono, by Matka przyjęła Je na swoje kolana, by z bólem przytuliła do serca Swojego Jedynego Syna… Tę chwilę też przeżyję w milczeniu, choć tak bardzo chciałbym z Maryją porozmawiać… i powiedzieć, że odtąd ja chcę być Jej dzieckiem. Ale takiej ciszy nie mogę niczym zakłócić, bo Mama wpatrując się z miłością w umęczone i martwe ciało Synka pewnie wspomina wszystko od chwili kiedy Anioł zwiastował Jej, że będzie Matką Zbawiciela… Przez podróż do Betlejem na spis ludności i poszukiwanie miejsca, gdzie mogłaby urodzić Jezusa a nigdzie nie było dla nich miejsca… Przez ucieczkę do Egiptu, bo okrutny Herod kazał zabić wszystkich małych chłopców… Przez spotkanie ze Starym Symeonem, który przepowiedział, że Jej duszę przeniknie miecz boleści… Przez zakłopotanie kiedy Jezus zagubił się w drodze z Jerozolimy… A później już widok z drogi krzyżowej… Och Matko… ileż Ty musiałaś wycierpieć kochając do szaleństwa swoje Dziecko.

Maryja z pewnością rozważa każdą chwilę życia Jezusa i tutaj trzymając Go już umarłego, potwierdza na nowo i z odwagą słowa :Oto ja Służebnica Pańska, niech mi się stanie według Słowa Twego.

 

Stacja XIV Jezus złożony do grobu.

Zupełna cisza… nie słychać stukotu gwoździ, jęku umierających, płaczu najbliższych… Józef z Arymatei, człowiek sprawiedliwy, podszedł i poprosił o Ciało Jezusa, by mógł je złożyć do grobu. Kobiety, które przyszły namaściły ciało pachnącymi olejkami, owinęły je w płótna i zaniosły do grobu, który był w pobliżu. Uczyniono taki zwykły pogrzeb. Niektórzy utracili nadzieję, bo nieuważnie słuchali tego, co mówiłeś wcześniej. Ja wierzę Panie, że choć grób zakryto olbrzymim kamieniem, Ty na długo tam nie pozostaniesz, bo przecież w czasie całej drogi tłumaczyłeś, że nie pozostawisz mnie samego, że nigdy nie wypuścisz ze swojej ręki, więc z wielką tęsknotą poczekam, co wydarzy się dalej. Przecież grób to nie koniec naszej wędrówki wspólnej… Panie ja Ciebie tak bardzo potrzebuję! Wróć do swoich dzieci, ja cierpliwie poczekam aż do poranka dnia trzeciego…

 

Zmartwychwstanie

Wierzę Jezu, że żyjesz i jesteś blisko mnie w każdej chwili. Z Tobą chcę żyć na zawsze! Niech Twoje Światło Zmartwychwstały Panie oświeca moją drogę. Proszę, podaj mi rękę, bo przede mną długa jeszcze droga. Niech na niej nie błądzę i niech z Tobą bezpiecznie dotrę do Domu Ojca, gdzie Ty przygotowałeś mi najpiękniejsze mieszkanie. Dziękuję Ci Jezu, że wróciłeś i jesteś z nami już na zawsze!

 

s. Mariola WNO

Chcę uwierzyć w Twoją miłość Jezu - rozważania Drogi Krzyzowej