o powołaniu

   obliczanki młodym

start

21 stycznia 2019

Studiujcie Katechizm!

Ten katechizm nie będzie dla Was łatwą lekturą.

Będzie bowiem wymagał od Was nowego życia.

Odsłoni przed Wami orędzie Ewangelii jak „drogocenną perłę” [Mt13,46],

dla której trzeba się wszystkiego pozbyć.

Ojciec Święty Benedykt XVI

http://www.youcat.org/pl

 

 

Jak człowiek wpada na to,żeby się modlić?

YOUCAT pkt. 473

 

„Modlenie się jest czymś tak naturalnym jak oddychanie, jedzenie, kochanie. Modlenie się oczyszcza, daje siłę do odpierania pokus, umacnia w słabości, pokonuje strach, podwaja siły, wydłuża oddech, czyni szczęśliwym.

Modlimy się, ponieważ jesteśmy przepełnieni nieskończoną tęsknotą oraz dlatego, że Bóg stworzył nas, ludzi, i «niespokojne jest serce nasze dopóki nie spocznie w Tobie» (św. Augustyn).

Modlimy się też dlatego, że tego potrzebujemy. Tak powie Matka Teresa:

«Ponieważ nie mogę oprzeć się na samej sobie, opieram się na Nim, 24 godziny na dobę».

Zdarza się, że zapominamy o Bogu, odchodzimy daleko od Niego, ukrywamy się.

Niezależnie od tego, czy stronimy od myśli o Bogu, czy negujemy Go, On jest zawsze obecny – dla nas. Szuka nas, tęskni za nami, woła nas. Człowiek rozmawia w sumieniu i nagle zauważa, że prowadzi dialog z Bogiem. Gdy czuje się samotny, nie ma z kim porozmawiać, wtedy czuje, że Bóg jest zawsze gotowy do rozmowy. Gdy jest w niebezpieczeństwie, doświadcza, że Bóg przychodzi mu z pomocą.” [Youcat 473]

 

* * *

„Tęsknisz?” – zadałam młodym pytanie w ankiecie. „Tak!” - odpowiedziała ogromna większość. A ci, którzy nie powiedzą tego głośno, zerkną ukradkiem na tęsknotę ukrytą głęboko w sercu. Mamy tęskniące serca. Inaczej: w serce mamy wpisaną tęsknotę.

Tęsknota... powracające obrazy, natarczywe myśli, niepokój, nadzieja i poczucie, że chcę więcej?

„Tęsknię za...” Za czym? Za tym, co się miało, poznało, pokochało, a utraciło. Za rodzicami, których trzeba było opuścić. Za przyjaciółmi, których trzeba było zostawić daleko i brakuje codziennego kontaktu. Za rodziną, która może już nie jest całością. Za pracą, która dawała satysfakcję i utrzymanie, ale trzeba było z niej zrezygnować. Za ciepłem bliskich, którzy... Za kochającym sercem, które...

Spod tych tęsknot wyłania się jedna, jakby „najstarsza” w nas, pierwsza, rozpoczynająca wszystkie inne tęsknoty, często zupełnie niezauważona(!) lub dostrzeżona lecz nienazwana: tęsknota za Sercem, w którego Miłości się poczęliśmy, za Ustami, które wyrzekły „Chcę, abyś był”, za Dłońmi z których wyszliśmy...

„Tęsknię do...” Do czego? Do tego, czego wyczekuję z nadzieją i w napięciu, czy nadejdzie. Do tego, czego brak doskwiera i powoduje uczucie nienasycenia... Do spojrzenia kochającej osoby. Do bliskości kochanego ramienia i ciepła domu. Do szczerych rozmów. Do swobody w byciu sobą. Do poczucia bezpieczeństwa. Do odkrycia bogactwa swoich talentów i pełni swoich możliwości. Do zdolności kochania bez zadawania ran. Do bliskości serc takiej, w której można wszystko z siebie dać i wszystko otrzymać.

Co to za tęsknota?

…do

Wspólnoty Osób,

które w Trójcy wzajemną miłością

już stworzyły miejsce

dla mnie,

do oczu Boga obejmujących czułością

i Prawdą,

do ramion Ojca, który czeka...

 

„I mnie, i ciebie, i wszystkich innych ludzi, ciągnie do Boga. Mamy to w swoim sercu od samego poczęcia. Po prostu jest tam, w moim i w twoim sercu, miejsce dla Boga, którego nic nie zapełni, tylko On sam” [Klaudia, l.16].

„Człowiek sam wpada na to, żeby się pomodlić, często nawet nie wiedząc, że się modli, bo gdzieś tam wewnątrz jest zakorzeniona taka potrzeba kontaktu z Bogiem, naturalny odruch zwracania się do Niego” [Dagmara, l.16].

Ten „odruch modlitwy” bierze się właśnie z nieskończonej tęsknoty za Bogiem – i nie jest on jednostronny! W Sercu Boga też jest miejsce dla mnie. Miejsce, którego nikt nie zapełni, tylko ja. Miejsce tęsknoty Boga za mną – wcześniejszej, niż moja za Nim...

 

„Bóg bardzo pragnie relacji z nami. Jego wrażliwość na nas i chęć uczestniczenia w naszym życiu potrafi przełamać wszystko, co małe, i rozpalić ogień” [Julia, l.21]. To On robi pierwszy krok. I zawsze jest gotowy do odpowiedzi na krok z naszej strony.

Kiedy robimy ten krok? Często wtedy, gdy tęsknota zostanie wzmocniona nagłym poczuciem bezsilności, „gdy mamy obolałe serce i duszę, w głowie pustkę i poczucie, że nikt i nic na ziemi nie pomoże zmienić naszego położenia – wtedy wpadamy na to, że przecież jest Ktoś, kto zna się na życiu, a przede wszystkim zna nas samych. Ale sam fakt, że człowiek zreflektuje się, do Kogo się zwrócić o pomoc, jest impulsem, który pochodzi od Boga. To coś w rodzaju szeptu, sms-a, jakiegoś sygnału: «Przecież – jestem! Kocham cię i czekam na ciebie, tylko zwróć się do Mnie i zaufaj»”[Anna, l.19].

Poczucie bezradności, doświadczenie własnej niepewności, niewystarczalności, strachu – nawet jeśli bolesne – nie jest złe! Pozwala stanąć przed Bogiem z wyzwalającym poczuciem ufności: nie muszę pokonywać wszystkiego sam, On jest!

 

s. Rita WNO

Jak człowiek wpada na to, żeby się modlić?