o powołaniu

   obliczanki młodym

start

15 stycznia 2019

 

 

 

 

 

 

Jest Jezus. Jest dobrze.

Powołanie jest to coś, co dokonuje się w sercu, duszy i ciele osoby powołanej. Trudno mówić o powołaniu, bo to jest w jakiś sposób tajemnica, nawet dla samej osoby wezwanej; to coś, co przeżywa się w głębi serca, czego często nie da się wyrazić słowami i nie da się odrzucić. Z drugiej strony są to proste, wyraźne znaki Boże, sytuacje, które potwierdzają to wewnętrzne wołanie. Stają na naszej drodze ludzie, którzy pomagają nam stopniowo docierać do istoty powołania, do miłości oblubieńczej, jedynej.

Ja (słysząc o powołaniu innych osób) słyszałam, że to walka, że osoby powołane muszą walczyć, zmagać się z powołaniem, że Bogu najpierw trzeba powiedzieć nie. Byłam wtedy jeszcze małą dziewczynką i myślałam, że tak trzeba.

Pierwszy raz o powołaniu pomyślałam będąc w siódmej klasie szkoły podstawowej. Pojechałam na śluby wieczyste pewnej siostry z mojej parafii. Będąc wśród sióstr, uczestnicząc w jej zaślubinach, poczułam coś, co chciałam zatrzymać. Byłam szczęśliwa, było mi tam bardzo dobrze. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że było mi tam tak dobrze dlatego, że tam był Jezus. Dziś jestem pewna, chociaż wtedy na to tak nie patrzyłam, że On na mnie tam czekał, Jego obecność dawała mi to poczucie radości i szczęścia. Tego dnia rozpoczęła się moja świadoma droga do Jezusa, poszukiwanie i znajdowanie Go momentami bardzo nieudolne. Tak jak potrafiłam i rozumiałam w tym momencie.

Jezus, pociągając nas ku sobie, na początku pozwala nam zachwycić się rzeczami, osobami, miejscami, sposobem życia, wspólnotą… a potem stopniowo z wielką miłością oczyszcza nasze intencje, nasze pragnienia, zaprasza do niesamowitej bliskości…

Przyjęte powołanie rodzi ogromną wdzięczność za dar tak wielkiej miłości. Za to, że Jezus dopuszcza mnie - marne, słabe, upadające i zdradzające stworzenie - do wspólnoty ze Sobą, do wyjątkowej wspólnoty miłości oblubieńczej. „Jam Twoja, Tyś mój”. To On jest wierny w tej miłości. Gdybym była w stanie tak naprawdę uświadomić sobie, co to znaczy, pewnie musiałabym umrzeć z wdzięczności.

Siostra

w zakonie od 16 lat

 

jest Jezus - jest dobrze