23 marca 2020

    o powołaniu

   obliczanki młodym

start

Warsztat Słowa

 

 

Jezus jest zmartwychwstaniem i życiem tych, którzy wierzą w Niego. Zmartwychwstanie to życie, które nie ignoruje śmierci, owszem, przechodzi przez nią, nadając jej prawdziwe znaczenie.

Wielu Ojców kościoła widziało w Łazarzu symbol Jezusa zabitego i zmartwychwstałego oraz naszego przyszłego zmartwychwstania, a także symbol nowego życia człowieka ochrzczonego, uwolnionego od grzechu, będącego prawdziwą śmiercią człowieka (por., Mdr 2,24; Rdz 3,19; Hi 18m5-21; Prz 11,19; Rz 5,12).

Jezus przywracając życie Łazarzowi skazany zostanie na śmierć (J 11, 53). Kto daje życie, otrzymuje śmierć, lecz właśnie otrzymując śmierć, daje życie. Jest to widniejący już na horyzoncie paradoks krzyża. Krzyż wyraża zarówno szczyt zła będącego w człowieku, jak i dobra, jakiego Bóg pragnie dla człowieka: objawia „Jego chwałę”, bezgraniczną miłość, która bierze na siebie wszelkie nasze ograniczenia.

W Bożym planie nasze zło przyjęte zostaje jako miejsce, w którym Bóg objawia się w pełni i nas zbawia.

To prawda, że Łazarz jeszcze dozna śmierci.

Ale jego powrót do życia wskazuje, że śmierć nie jest już władczynią człowieka.

Jezus objawia nam, że jest śmierć i śmierć, jak jest życie i życie. Jest życie umarłe, charakterystyczne dla tego, kto zniewolony lękiem przed jego utratą zamyka się w egoizmie, aby je zachować; jest też śmierć ożywiająca, rozumiana jako dar życia, najwyższy akt miłości.

Powrót Łazarza do życia jest znakiem tego, co przydarzyło się siostrom Marii i Marcie. Brat ich wychodzi chwilowo z grobu, by tam jednak ponownie powrócić; siostry natomiast wychodzą z miejscowości smutku i domu żałoby, by już tu na ziemi spotkać Pana życia. Prawdziwie wskrzeszonym nie jest Łazarz, który powrócił do życia śmiertelnego, ale jego siostry i ci, którzy uwierzyli Jezusowi i przeszli do życia nieśmiertelnego.

 

Oto kilka myśli, na które warto zwrócić uwagę podczas czytania tekstu:
dla chętnych ;)

 

  • „Betania” oznacza „dom ubogiego” lub „smutnego”

  • Między Jezusem i Jego uczniami istnieje relacja przyjaźni, u początków której stoi On. Źródłem tego, co dokonuje Jezus dla Łazarza i dla każdego człowieka, jest owa miłość, która niepokoi się i interesuje przyjacielem.

  • „Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie”. Wiadomość o nadejściu Jezusa każe wyjść z miejsca smutku, aby udać się na spotkanie z nadchodzącym Panem. Początkiem każdej drogi wiary jest słuchanie, wyjście na spotkanie z Tym, który nadchodzi. Maria jest jeszcze zablokowana w domu, w swym bólu. Wezwana zostanie przez siostrę, po jej spotkaniu z Panem.

  • „Marta rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł»„. Nasze żądanie jest zawsze takie samo: by Pan wybawił nas od cierpienia i od śmierci. Komu potrzebny Bóg, który nie przychodzi z pomocą? Naszym zdaniem jest nieobecny właśnie w chwili, gdy Go potrzebujemy. Kiedy chcielibyśmy, „aby był tutaj”, On wydaje się być ciągle gdzie indziej.

  • „Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie»”. Odpowiedź Jezusa wydaje się być ogólnikową pociechą, która odwołuje się do nadziei na zmartwychwstanie w ostatni dzień (por. 6,48-51.54).

  • „Rzekła Marta do Niego: «Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym»”. Odpowiedź Marty zdradza pewne rozczarowanie: Jezus zdaje się nie zważać na jej prośbę. Ostatni dzień jest dla niej zbyt odległy. Taka nadzieja nie usuwa jej bólu. Ona też wie, że Bóg na końcu wyeliminuje na zawsze śmierć. Nie wie jednak, że ostatni dzień jest już obecny w Jezusie, który udziela Ducha (por. 7,37-39).

  • „Rzekł do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem»„. Jezus objawia siebie przez formułę „JA-JESTEM”. Jest On dla nas zmartwychwstaniem, obecnym i przyszłym, gdyż sam w sobie jest życiem. Odpowiedź Jezusa stoi na wyższym planie niż pragnienie Marty. To, o co prosiła, otrzyma, ale jest to niczym w porównaniu z darem, jaki Jezus pragnie jej uczynić, przewyższającym wszelkie oczekiwanie.

  • „Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie”. Wiara w Jezusa nie chroni nas od śmierci, ale daje nam tu i teraz życie wieczne. Wiara w Jezusa to już życie poza śmiercią: umiera się fizycznie, ale „żyć się będzie” w Nim tym życiem w miłości, które zaczyna się teraz i objawi się w pełni, bez osłonek, w ostatni dzień.

  • „Wierzysz w to?” Na ogół wiara dotyczy osoby Jezusa, Ewangelii lub Boga. Tu natomiast, ku zaskoczeniu, dotyczy tego, co Jezus powiedział: On bowiem jest Słowem. Marta musi przejść od wiary w Jego cudowną moc do wiary, która spotyka Jezusa i przyjmuje Jego słowo.

  • „Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzą, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat»„. Marta zapomina o swym początkowym pytaniu i odpowiada na o wiele ważniejsze pytanie Pana. Prawdziwe zmartwychwstanie to jej, a nie Łazarza, ponieważ wierzy w Jezusa jako Chrystusa i Syna Bożego. Gdy brat wyjdzie z grobu, Marta dzięki swej wierze rodzi się do życia dziecka Bożego. Marta dochodzi do pełnej wiary w Chrystusa, jak wcześniej przed nią Jan Chrzciciel (1,34). Od tej chwili jej uwaga nie jest już skierowana na śmierć brata czy na jego przywrócenie do życia. Cała skoncentrowana jest na Jezusie, który tu i teraz daje życie temu, kto Go słucha.

  • „Skoro zaś Maria to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego”. Wiadomość przyniesiona przez Martę jest skuteczna. Maria podnosi się z miejsca, by szybko udać się na spotkanie z Panem życia. Mówiąc o Marii Ewangelista używa słów: „budzić, wstać” (`egeirô) i „postawić na nogi, wskrzesić” (`anístçmi, por. w. 31), przy pomocy których opisuje się zmartwychwstanie samego Jezusa. Maria, wychodząc z domu i ze wsi, aby pobiec na spotkanie z Panem, który ją miłuje i którego ona miłuje (por. 12,1nn), budzi się i powstaje do nowego życia. Dla niej, podobnie jak dla Marty, prawdziwe zmartwychwstanie polega na tym, że spotyka Jezusa, swoje życie.

      Odpowiedź Jezusa dana Marii, która Go kocha i płacze po stracie brata, jest inna od odpowiedzi danej Marcie: ukaże, nie „że”, ale „w jaki sposób” Pan jest zmartwychwstaniem i życiem: przez swoje współczucie, które Jego również przeprowadzi przez udrękę śmierci.

  • „wzruszył się w duchu, rozrzewnił” (por. Ps 42,6.12; 43,5). Czasownik „wzruszyć się” - w języku greckim `embrimáomai — oznacza dosłownie „parskać, chrapać, być wstrząśniętym”. Wyraża oburzenie i gniew. Jezus był wstrząśnięty wewnątrz przeciwko złu człowieka. Jest to gniew Boga, który interweniuje, aby zbawić człowieka. Nasze zło niepokoi dogłębnie Boga, wstrząsa Nim, doprowadzając Go aż do śmierci (12,27). Cała Biblia ukazuje działanie Boga jako wyraz współczucia dla człowieka, które osiąga swój szczyt we „współ-cierpieniu” krzyża, gdzie „cierpi wraz z nami” nasze osobiste zło.

  • „Gdzieście go położyli?” Pierwsze pytanie Boga skierowane do Adama brzmiało: „Gdzie jesteś?” Droga Boga udającego się na poszukiwanie człowieka rozpoczęta w raju, kończy się w grobie. Tu widzi, gdzie my, żyjący, złożyliśmy tych, którzy już odeszli, oczekując, że zostaniemy do nich dołączeni. Tu, w grobie, gdzie kończy się wędrówka człowieka, ustaje wszelka ucieczka przed Bogiem. Tu zmierza także męcząca podróż Syna w poszukiwaniu braci

  • „Panie, przyjdź i zobacz!” to zawołanie każdego człowieka. Obyś rozerwał niebiosa i zstąpił (Iz 63,16) w nasze ciemności; otwórz oczy, spójrz na naszą nędzę i przyjdź, aby nas zbawić.

  • „Wyjdź” Jego miejscem nie jest grób, ale Syn. Także zmarli należą do Pana, są Jego uczniami wzywanymi po imieniu.

 

Komentarz zaczerpnięto z Rozważaj i głoś Ewangelię według św. Jana. Wspólnota czyta Ewangelię według św. Jana, autorstwa Silvano Fausti

 

Komentarz do Ewangelii J 11, 11 - 44