16 marca 2019

    o powołaniu

   obliczanki młodym

start

Komentarz na II Niedzielę Wielkiego Postu
17.03.2019 r.

Łk 9,28b-36

„Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić”.

Tymi oto słowami zaczyna się dzisiejsza perykopa…

Wielokrotnie w swoim życiu słyszałam słowa: „Ty to masz dobrze! Jesteś zakonnicą i nic nie musisz robić tylko się modlić!” Po pierwsze: nie rozumiem skąd się bierze takie myślenie, ponieważ siostry zakonne pracują na swoje utrzymanie jak każdy śmiertelnik.

Po drugie: modlitwa jest niekiedy tak trudna i ciężka jak wspinanie się na górę... Przyznam Ci się szczerze, że jeszcze nigdy nie byłam w górach, jednakże schody są dla mnie namiastką, dzięki której mogę sobie wyobrazić trud wspinania się (pomijam różnicę krajobrazów ;)).Tak samo jest z modlitwą. Spójrzmy na Jezusa i towarzyszących Mu uczniów: On się modlił, a oni byli zmorzeni snem. Skąd ja to znam??? Z własnego doświadczenia! Niekiedy na modlitwie faktycznie zasypiam, nie tylko raz, lecz więcej łapałam Pismo Święte wyślizgujące mi się z bezwładnych rąk... Jednak o wiele częściej śpi moje serce i umysł... Mogę powiedzieć, że wynika to z mojego braku zaangażowania się w modlitwę, powierzchowności.., ale nie do końca jest to prawdą... U podstaw leży brak miłości do Boga... brak prawdziwej miłości…

Święta Teresa z Avili napisała w swojej Autobiografii, że „modlitwa jest niczym innym jak nawiązywaniem przyjaźni (…), z Tym, o którym wiemy, że nas miłuje”. Nasz Pan pokazuje nam dzisiaj jak wejść w owe ”nawiązywanie przyjaźni” z Bogiem. Do tego stopnia, że „w czasie modlitwy zmienił się wygląd Jego twarzy, a Jego odzienie stało się olśniewająco białe” (Biblia Poznańska). Cóż to musiała być za modlitwa!? Myślę, że nikłym porównaniem jest rozmowa osób zakochanych w sobie lub radość malująca się na twarzy matki, gdy po raz pierwszy widzi swoje dziecko. Ludzie ci promieniują miłością. Miłość nas przemienia... A Bóg jest miłością. ( 1J 4,16)

Tylko czy ty się z Nim spotykasz? Nie mówię o „odklepanych” pacierzach czy „zaliczonej” Mszy świętej w niedzielę i święta. Pytam o prawdziwe spotkanie... Takie, które przemienia twoje serce i ciebie całego...

Idąc na spotkanie z ukochaną osobą z pewnością wykonasz wszystkie czynności higieniczne – fryzura, odpowiedni strój, makijaż itp... A czy higiena twojego serca jest zachowana, gdy idziesz na spotkanie z Bogiem, Panem panów i Królem królów? Czy zadbałeś/-łaś o spowiedź, przeprosiłeś Boga za to co nieuczciwe było wobec Niego, bliźniego, a nawet ciebie samego? Czy przybyłeś/-łaś na Eucharystię na tyle wcześniej, by wyciszyć swoje myśli od codzienności, powierzając ją Bogu całkowicie i nastawiając się tylko i wyłącznie na słuchanie tego, co On chce ci powiedzieć? A może poprosiłeś/-łaś o radę Maryję jak się przygotować do tego tak ważnego spotkania? Warto sobie zrobić to proste porównanie: jak się zachowuję idąc na spotkanie z ukochaną osobą, a jak, gdy idę na spotkanie z Bogiem…

„Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę (...)”

Sen... Okazuje się, że Piotr i jego towarzysze przesypiają najważniejsze chwile w życiu naszego Pana Jezusa Chrystusa – zarówno Tabor jak i późniejszy Ogrójec... A ty? W jakim żyjesz śnie, że nie widzisz chwały naszego Mistrza? Sen grzechu? Sen marzeń? Sen oczekiwań, wyobrażeń? Sen codzienności? Co cię w ten sen wprowadza, tak iż nie umiesz dostrzec Boga w historii swojego życia? Szczególnie w jej bolesnej części... Boga, który chce ci się objawiać...Bo czy myślisz, że On się objawia tylko wybranym? Nie! On się objawia tym, którzy są gotowi Go zobaczyć, rozmawiać z Nim bez lęku. W Twoje serce Pan Bóg wlał dokładnie tyle samo łaski co w serce św. Franciszka czy św. o. Pio.

Pytanie tylko: jak na tę łaskę odpowiadasz?

Piotr woła : „Nauczycielu, dobrze nam tutaj!” (Biblia Poznańska).

Następnie mówi o rozbiciu trzech namiotów na górze Tabor. Tak, tacy właśnie jesteśmy: gdzie nam dobrze, tam chcemy osiąść; nie ruszać się z tego miejsca, by ta chwila trwała jak najdłużej... Jednak odwróćmy wzrok od siebie i zechciejmy zobaczyć co robi Jezus... Jemu zapewne także tam było dobrze, skoro aż Jego Oblicze zmieniło wgląd, a szaty stały się olśniewająco białe. Jednak nie przyszło Mu do głowy, by zostać na Taborze. Wręcz przeciwnie: był bardzo świadomy, że „trzeba aby Syn Człowieczy wiele wycierpiał i został odrzucony (...)” (Biblia Poznańska, Łk 9,22). Nasz Pan uczy nas, że nie należy zatrzymywać się na przyjemnościach tego świata. Nie dlatego, że one są złe – nie! Ale dlatego, że możemy tylko do nich dążyć, robiąc sobie z nich bożków. A naszym zadaniem jako chrześcijan jest pełnić wolę Bożą. Nawet jeśli po ludzku totalnie jej nie rozumiemy i będzie dla nas bolesna, niekiedy wymagająca śmierci…

Ja już naprawdę chciałam kończyć! Jest jednak jeszcze kilka faktów z dzisiejszej Ewangelii, o których chciałabym ci powiedzieć, ale… nie lękaj się! - zatrzymam się tylko na jednym ;)

...zjawił się obłok i osłonił ich [Piotra, Jana i Jakuba]; zlękli się, gdy weszli w obłok”

Obłok w Biblii jest symbolem obecności Boga. Trzej apostołowie zlękli się Boga, gdy spotkali się z Jego świętością. Podobnie jest z nami. Z jednej strony boimy się Boga, widząc Jego świętość i naszą grzeszność. Z drugiej strony paradoksalnie boimy się... być świętymi, by móc przebywać z Bogiem! Ale „nie bój się świętości! Nie odbierze ci ona sił, życia ani radości (…) Nie lękaj się dążyć wyżej, dać się miłować i wyzwolić przez Boga. Nie bój się pozwolić, aby cię prowadził Duch Święty. Świętość nie czyni cię mniej ludzkim, ponieważ jest spotkaniem twojej słabości z siłą łaski. W głębi, jak powiedział Leon Bloy, << W ŻYCIU ISTNIEJE TYLKO JEDEN SMUTEK, NIE BYĆ ŚWIĘTYM >>(…)

Prośmy, aby Duch Święty napełnił nas mocnym pragnieniem bycia świętymi dla większej chwały Bożej i wspierajmy się nawzajem w tym zamiarze.” ( Papież Franciszek, Gaudete et exsultate, 32.34.177)

s. Lidia WNO