02 lutego 2019

    o powołaniu

   obliczanki młodym

start

Komentarz na IV Niedzielę Zwykłą
03.02.2019 r.

W dzisiejszym fragmencie Ewangelii opisana jest historia, która jest kontynuacją opisu wydarzeń, o których słuchaliśmy w poprzednią niedzielę. Już samo to jest dla mnie Dobrą Nowiną. Bóg kontynuuje wędrówkę ze mną. Nic nie jest w stanie sprawić, by zrezygnował z bycia blisko mnie. Bez względu na to, co wydarzyło się w minionym tygodniu, nie zważając na słabość i grzech, którym uległam na przestrzeni tych dni, On przychodzi ze swoim Słowem i zaprasza w głąb tej historii, w którą wplótł moje życie – historii Jego Miłości.

A gdzie ta historia się toczy? W Nazarecie – miejscowości mającej złą opinię, pogardzanej. To symbol mojej codzienności, zwykłych szarych dni, moich powszednich wyborów, często nie cieszących się dobrą opinią w oczach innych, a nierzadko nawet w moich własnych oczach. Ale właśnie tu przychodzi Jezus, wkracza w moją codzienność jak do rodzinnego domu.

A gdy już się rozgości pośród moich codziennych spraw, to powolutku, delikatnie będzie dotykał, jak najlepszy lekarz, tego, co chore, co potrzebuje Jego łaski. W Nazarecie, wobec tych, którzy Go słuchali przywołał historie z dziejów Izraela, które raczej nie były chlubą tego narodu. Może i mnie przypomni coś z przeszłości, na co wciąż nie ma we mnie zgody, co budzi niepokój, a może i sprawia, że „unoszę się gniewem”. Tylko z Jezusem można wrócić do najboleśniejszych, wciąż niezaakceptowanych kart swojej historii. Inaczej emocje i subiektywne odczucia mogą wyprowadzić mnie na takie urwiska, na których odrzucę Boga, nie znajdę już dla Niego miejsca w swoim sercu. Przeciwnie – w tych przestrzeniach, do których zaproszę Jezusa, nawet historia naznaczona grzechem będzie ikoną Jego Miłosiernej Miłości. W Bożej obecności wszystkie lęki i napięcia stają się przyjaznymi „sąsiadkami” mojej modlitwy.

Tak bezpieczna w Jego rękach wołam dziś jak Abraham: Chciej się zatrzymać, nie omijaj mnie, proszę... (por. Rdz 18,3)

s. Róża WNO