16 kwietnia 2019

    o powołaniu

   obliczanki młodym

start

Komentarz na Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego
21.04.2019 r.

Gratuluję Tobie i sobie, że weszliśmy przez Bramę Niedzieli Palmowej na trudną drogę i że nic nas nie zawróciło i nie uciekliśmy z ciemnego tunelu! Jeśli by się tak stało, życie nasze nie miałoby sensu. Nie można w życiu niczego przeskoczyć, niczego ominąć. Wszystko ma swoje miejsce i swój czas. Była zdrada, poniżenie, ból oskarżenia i krzyżowania, była ciemność, która okryła całą ziemię, wszystkie przestrzenie naszego życia… Przeżyliśmy Wyjątkową, Wielką Noc. Czy rozumiesz dlaczego Wielką Noc? W najgłębsze ciemności dociera promień Światła. Grób jest pusty! Czy Ty też jak Maria Magdalena pobiegłeś lub pobiegłaś skoro świt do grobu, by zobaczyć CUD?

„…Każdy, kto w Niego wierzy, przez Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów”. Jeśli uwierzyłeś w to, to dawaj świadectwo, biegnij do bliskich i powiedz, że Pan Zmartwychwstał a Ty wraz z Nim.

W tym dniu wspaniałym wszyscy się radujmy!

Dusza i serce wolne od ciemności grzechu niech wykrzykuje radośnie ALLELUJA! Pan Zmartwychwstał! Prawdziwie Zmartwychwstał! ALLELUJA!

„Jeśli więc razem z Chrystusem powstaliście z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus…”

Zapamiętaj dobrze to, co zobaczyłeś, czego doświadczyłeś w tunelu po przekroczeniu Bramy Niedzieli Palmowej. Pewnie jeszcze pulsują w Tobie wszystkie uczucia i przykre emocje. To jest normalne, bo życie w ciemności grzechu rzeczywiście nie pozostawia po sobie nic przyjemnego. Dziś ciesz się najpiękniej jak tylko potrafisz, że udało Ci się dotrzeć do Bramy Zmartwychwstania! Od teraz już wszystko będzie inne, piękniejsze, radośniejsze bo w blasku Wschodzącego Słońca, które niech zawsze wypełnia Twoje i moje serce.

 

Pewnie jak wielu z Was, przeszłam w tym roku Ekstremalną Drogę Krzyżową. Po raz drugi wybrałam tę samą trasę, więc mniej więcej wiedziałam, czego można się spodziewać. Jednak poza nią jednak nic nie było już takie samo. Poważny kryzys pojawił się już przy trzeciej stacji, czyli ok. dziesiątego kilometra. Nogi, a raczej stopy odmówiły posłuszeństwa, przemieszczały się bezwiednie na wszystkie strony jakby oderwane od reszty ciała. W głowie zawroty, brak stabilizacji, w konsekwencji dwa mocne upadki. I w tym wszystkim pierwsza poważna myśl, że może trzeba zawrócić, poddać się i wrócić do domu. Pojawiły się też wspomnienia z ubiegłej EDK i radość dojścia do celu. Wygrałam. Mimo trudnego doświadczenia poszłam do przodu, z dużym napięciem stawiając ostrożnie kolejne kroki. Kolejne kilometry dawały odczuć coraz większe zmęczenie. Wciąż z różańcem w ręku, wyobrażałam sobie, że trzymam za rękę Matkę Bożą, obok czułam silną obecność Anioła Stróża. Po wielu trudach na trasie 41 km , przeżytych kryzysach, zbitych kolanach, poranionych dłoniach, w blasku wschodzącego słońca dotarłam do celu - do Sanktuarium Matki Bożej w Wąwolnicy. Tu uświadomiłam sobie, że tak naprawdę osiągnęłam inny cel: pokonania własnych słabości i ograniczeń dzięki temu, że pamiętałam radość sprzed roku, dzięki temu, że mocno uchwyciłam się Dłoni Maryi, która przeprowadziła mnie przez noc zwątpień, samotności, milczenia, zmagania, bólu. W końcu dzięki Aniołowi Stróżowi, który pocieszał mnie w najtrudniejszych momentach i zapewniał, że więcej nie skaleczę nogi o kamień. Progi Sanktuarium w Wąwolnicy, już zawsze będą dla mnie Bramą Zmartwychwstania. Tu na nowo pojawiła się radość, pokój a przede wszystkim wdzięczność! Odtąd znów jestem mocniejsza. I choć może zewnętrznie nic się nie zmieniło, to jednak wszystko staje się inne!

Pan Zmartwychwstał! Alleluja! Prawdziwie zmartwychwstał! Alleluja!

s. Mariola WNO