o powołaniu

   obliczanki młodym

start

07 marca 2019

 

 

 

 

 

 

 

 

 

– Mamo, mamo! Czy wiesz co się dzisiaj zdarzyło w szkole? – zadyszana Kasia wbiegła do kuchni.– Co córeczko? – spytała mama, wycierając ręce w fartuch.– W szkole, dziś na przerwie była bitwa. Chłopaki z VII klasy znęcali się nad Michałem, tym z V klasy. Wiesz którym?– Wiem, i co? A gdzie byli nauczyciele?– Mamo, to było na przerwie i w końcu korytarza, nikt nie widział.– No i jak się skończyła ta bójka? – spytała mama.– Oni krzyczeli, kopali go, i pluli na niego. My z koleżankami podbiegłyśmy,krzyczałyśmy, by przestali, ale nas odepchnęli, a potem uciekli, gdy usłyszeli, że dyrektor idzie.– I co, złapali winowajców? Ukarali ich ? – spytała mama. – I co z Michałem?– Nie wiem, ale ja podeszłam do leżącego Michała, miał rozciętą wargę i z nosa kapało pełno krwi. Podałam mu chusteczkę by się otarł, potem zamoczyłam drugą... Nie mogłam patrzeć obojętnie, tak mi go było szkoda.

– Wiesz Kasiu, jesteś dzielna – przytuliła mama dziewczynkę. I masz czułe, do-bre serce. Dziś byłaś podobna do pewnej kobiety, która pomogła Jezusowi. Pamiętasz, jak czytałyśmy Ewangelię o tym, jak Jezus był skazany na śmierć przez

Poncjusza Piłata, jak został ubiczowany, jak żołnierze naśmiewali się z Niego,wkładając Mu na głowę koronę z cierni i bijąc Go rózgą po głowie, nazywali Go królem. Jak szedł drogą na Golgotę, niosąc na barkach krzyż, jak upadał, pod-nosił się, jak Go ukrzyżowali i jak umarł na krzyżu, a potem po trzech dniach zmartwychwstał?– Pamiętam jak mi czytałaś. Ale tam nie było nic o kobiecie, która Mu pomogła! – przerwała mamie Kasia.

– Tak, masz rację, ale tradycja mówi, że na drodze krzyżowej była taka kobieta.

– A co to jest tradycja?– Zobacz – objaśniła mama – w naszej rodzinie też są tradycje. Na przykład w niedzielę idziemy zawsze całą rodziną do kościoła, po południu spędzamy razem czas,a wieczorem...– Tak wiem, – przerwała Kasia – zawsze nam czytasz rozdział z Biblii, i to tak zawsze.

– Tak, ja pamiętam jak moja mama też mi czytała i mówiła, że jej tato też czytał. Już wiele pokoleń utrwaliło tę tradycję, nazywamy ją rodzinną.

A Dobra Nowina, czyli Ewangelia o zbawieniu,o Jezusie, jest przekazywana na dwa sposoby:pisemnie (czyli w słowie Bożym) oraz ustnie,czyli za pośrednictwem Apostołów. Stanowi ona przekaz tego, co uczniowie zapamiętali z nauczania i przykładu Jezusa i czego nauczył ich Duch Święty. I tak Tradycja mówi, że na drodze krzyżowej była kobieta o imieniu Weronika, która przedarła się przez kordon pilnujących żołnierzy, i własną chustą otarła zakrwawioną i spoconą twarz Skazańca. A Jezus za ten czyn wynagrodził jej, zostawiając na chuście swoje Oblicze.– A wiesz co znaczy imię Weronika? To z języka greckiego vera eikon - prawdziwy wizerunek. I jak pójdziemy do Kościoła na Drogę krzyżowa, zwróć uwagę na VI stację „Weronika ociera twarz Jezusa”.To właśnie ta dzielna niewiasta, o dobrym i wrażliwym sercu, która zobaczyła w zakrwawionym Skazańcu człowieka i Jego godność dziecka Bożego.

– To ja dzisiaj też byłam jak ta Weronika?

– Tak, ale przecież nie zawsze są bójki w szkole, nie zawsze trzeba wycierać chustą krew. Zawsze jednak można uczynić coś dobrego dla drugiego człowieka.Choćby tak niewiele pomagając, bo pomagając bliźniemu, pomagasz Jezusowi.Sam Jezus powiedział „Wszystko co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). A wtedy On odbija w twoim sercu swoje Boskie Oblicze, twoje serce staje się trochę podobne do Niego.– Mamusiu! Dziękuję ci! Już wiem, będę się starać malować Jezusowe Oblicze w swoim sercu! – wykrzyknęła z zachwytem Kasia.– Nie! – powiedziała mama. – Ty pomagaj innym, a Jezus sam będzie malował swoje Oblicze w tobie. Na pewno będzie to przepiękny obraz, nie ręką ludzką uczyniony. A teraz przeczytajmy jeszcze razem rozważanie VI stacji drogi krzyżowej:

Stacja VI. „Weronika ociera twarz Jezusa”Wybiegła z tłumu, przedarła się przez pilnujących żołnierzy i swoją chustą otarła Jezusową twarz. O, jakże niewielki czyn, a tyle przyniósł ulgi. Weroniko, dlaczego to zrobiłaś? Nie bałaś się? Ty byłaś po-słuszna prawu Bożemu. W twych uszach ciągle brzmiało przykazanie Miłości: „Będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca swego, z całej duszy swojej i ze wszystkich sił swoich, a bliźniego swego jak siebie samego”. A widząc bliźniego w potrzebie nie zastanawiałaś się długo. Słowa poparłaś czynem. Po-kazałaś, że miłujesz Boga, bo miłujesz bliźniego...

Panie Jezu daj nam serce Weroniki, abyśmy byli wierni przykazaniom i mężnie przeciwstawiali się wrogowi (egoizmowi, lenistwu, wygodnictwu), byśmy wzorem Weroniki promieniowali dobrocią i życzliwością i przybliżali ludziom kochające Oblicze Boga.

s. Regina WNO

Odważna jak Weronika