o powołaniu

   obliczanki młodym

start

12 stycznia 2019

 

 

 

 

 

 

 

 

o. Henryk Ślusarczyk SVD

Powołanie!?

Powołanie!? Aż strach pomyśleć, a co dopiero wypowiedzieć to przeraźliwie brzmiące „przeznaczeniem” słowo.

Coraz częściej, aby zbytnio nie wystraszyć młodych ludzi, zgromadzenia zakonne zapraszają ich na rekolekcje: biblijne, teatralne, medialne, uzdrawiające, poszukujące, liturgiczne i teologiczne lub „bananowe i króliczkowe”. Każda nazwa jest dobra, byle tylko nie użyć określenia „powołaniowe”. Myślę, że dobrze się stało i nadal dzieje, że rezygnuje się z tego przymiotnika określającego rekolekcje. Należałoby jednak zmienić motywację organizowania tychże reko-
lekcji, a nie jedynie ich nazwę. Z jednej strony, my zakonnicy i zakonnice, nie chcemy być postrzegani jako „łowcy” powołań zastawiający sidła na niczego niepodejrzewających młodych ludzi, wciągając ich w sieci życia zakonnego. Z drugiej strony młodzi ludzie szukają różnego rodzaju spotkań, czuwań, skupień czy rekolekcji, aby odnaleźć odpowiedź lub wiele odpowiedzi na przeszywające ich umysły i serca pytania. Pytań jest wiele i są bardzo różne. Dotyczą przeszłości, teraźniejszości i przyszłości; dotykają ich samych, rodziny i przyjaciół, wszystkiego wokół nich; ukazują cierpienie, niepewność, poszukiwanie, nadzieje i jej brak; są takie, które są prawdziwe i takie, które „ten świat” na nich wymusza, wmawiając im, że to ich problem, który muszą rozwiązać; to pytania zmuszające do wyboru kogo chcę słuchać, za kim chcę iść; czyje pragnienia chcę realizować w moim życiu: mamy, taty, przyjaciół, „świata”, swoje własne, czy wreszcie Jego, którego nazywam moim Panem i Bogiem.

Pisząc o powołaniu dotknąłem delikatnie tematu rekolekcji, gdyż są one czasem łaski – czasem Marii „wybierającej najlepszą cząstkę” siedzącej u stóp Jezusa, czasem Nikodema „rodzącego się na nowo”, czasem płaczącego Piotra wsłuchanego o świcie w pianie koguta, czasem „wiele miłującej” jawnogrzesznicy, czasem, w którym Jezus dotyka człowieka, a człowiek może dotknąć Jezusa. Ale czy to jedyny i najlepszy czas na odkrywanie, rozpoznawanie, itd. powołania do konkretnej służby Bogu i człowiekowi?

Matka Teresa z Kalkuty nie wybrała, lecz sama założyła zgromadzenie zakonne, gdyż każdego dnia spotykała się z Jezusem na modlitwie i w cierpiącym człowieku; brat Albert poszedł za Jezusem z tego samego powodu; Jan Bosko wybrał Jezusa w dzieciach i młodzieży, w tych zapomnianych przez innych. Wiele świętych kobiet i mężczyzn rozpoczęło życie zakonne, kapłańskie i misyjne, gdyż nie mogli przejść obojętnie obok Jezusa Chrystusa cierpiącego w każdym bliźnim. Jedni byli inteligentni, a inni nie. Byli wśród nich wykształceni i szczególnie uzdolnieni, ale i tacy którzy „nie grzeszyli” wieloma zdolnościami. Był nawet taki rybak, który przemawiał do uczonych i władców w taki sposób, że pozostawiał ich na bezdechu. Była taka babcia owinięta w biało-niebieski materiał i w sandałach na nogach, przed którą premierzy i prezydenci z szacunku i w pokorze nisko się kłaniali (bł. Teresa z Kalkuty). Był taki biedak, który obnażając się przed namiestnikami kościelnymi, obnażył zło, które niszczyło Kościół, i pociągnął za sobą miliony ludzi do przemiany życia (św. Franciszek z Asyżu). On również na modlitwie oraz w biednych i cierpiących spotykał się z Jezusem każdego dnia. Był taki ksiądz, który jak śpiewał to kwiaty w ogrodzie więdły, a ptaki padały jak martwe (św. Arnold Janssen). Jego serce zatopione w modlitwie i pragnienie niesienia Chrystusa na cały świat dały początek trzem zgromadzeniom misyjnym, w których obecnie żyje i głosi Ewangelię ponad 9 tysięcy misjonarzy i misjonarek na całym świecie.

Jezus wybrał tych ludzi, a oni wybrali Jego. Dokonało się to poprzez bliskość z Bogiem na modlitwie i w każdym człowieku. Nie zadawali sobie pytań czy są wystarczająco mądrzy, inteligentni, zdolni, silni, z dobrą lub złą przeszłością, czy pójść dzisiaj czy jutro za Jezusem... Bo wiedzieli, że jeżeli to Bóg ich powołał, to nie muszą o nic więcej się martwić – Ten który powołuje daje też swego Ducha, aby mogli z radością wypełniać Jego wolę.

 

 

Powołanie?!